8 maja

8 maja

8 maja 1943 r. w bunkrze przy ul. Miłej 18 zginał, najprawdopodobniej odbierając sobie życie dowódca Żydowskiej Organizacji Bojowej ‒ Mordechaj Anielewicz wraz z grupą około 120 żydowskich bojowników.

Wydarzenie, które dziś opisujemy jest jednym z kulminacyjnych punktów powstania w getcie warszawskim. Powstania tragicznego, którego celem nie była wygrana, lecz honorowa śmierć. Warto w tym miejscu przytoczyć list Mordechaja Anielewicza do jego zastępcy Icchaka Cukiermana z dn. 23 kwietnia 1943 r., a zatem na 2 tygodnie przed jego tragiczną śmiercią:

„Tylko nieliczni wytrwają. Reszta zostanie zgładzona prędzej czy później. Los jest przypieczętowany. […] Najważniejsze: Marzenie mojego życia spełniło się. Dożyłem i ujrzałem samoobronę żydowską w getcie warszawskim w całej jej wspaniałości i wielkości”.

Początkowo sztab Żydowskiej Organizacji Bojowej mieścił się w bunkrze przy ul. Miłej 28, jednak po jego wykryciu został przeniesiony pod nieruchomość przy ul. Miłej 18. Pierwotnie był on wykorzystywany przez osoby z żydowskiego półświatka. Bunkier posiadał własną studnię, doprowadzony był prąd, jak również był wyposażony w żywność i broń.

8 maja 1943 r. Niemcy odkryli wejście do bunkra i otoczyli je wspólnie z oddziałami kolaborujących Ukraińców. Po wezwaniu do poddania się schron opuściło ok. 120 osób z 300, które przebywały pod ziemią. To co wydarzyło się następnie opisuje Cywia Lubetkin:

„Niemcy nie ośmielili się wejść do bunkra natomiast wpuścili gaz. Bojowcy zaczęli się dusić. […] Najpierw wpuścili do bunkra małą ilość gazu – by zdławić ducha oporu powoli, ale skutecznie. Arie Wilner krzyknął: Odbierzmy sobie życie i nie oddawajmy się żywcem w ich ręce!. Rozpoczęła się seria samobójstw. W bunkrze rozległa się strzelanina. Żydowscy bojowcy odebrali sobie życie. Zdarzało się, że rewolwer się zacinał, a jego zrozpaczony właściciel błagał przyjaciela, aby go zabił, lecz nikt nie chciał odbierać życia innym. Berl Braudo, który została ranny w rękę przed kilkoma dniami, nie mógł utrzymać rewolweru i prosił towarzyszy, by go zastrzelili.”

Bunkier opuściła grupa ok. 15 bojowników używając szóstego nieodkrytego przez Niemców wyjścia. Mordechaj Anielewicz wraz ze swoją dziewczyną popełnili samobójstwo, choć nie możemy być tego zupełnie pewni, gdyż nikt z ocalałych nie widział ich śmierci. Ich ciała wraz z innymi żołnierzami ŻOB-u spoczywają cały czas przy ul. Miłej. Na miejscu bunkra w 1946 r. usypano pamiątkowy kopiec z gruzów okolicznych domów.