16 maja

16 maja

W kościele katolickim przypada dziś wspomnienie liturgiczne św. Andrzeja Boboli, patrona nie tylko metropolii warszawskiej, ale również od 2002 r. całej Polski.

Św. Andrzej Bobola jest czczony w rocznicę swojej męczeńskiej śmierci, która miała miejsce 16 maja 1657 r. w Janowie Poleskim. Chociaż z praktyki przewodnickiej możemy powiedzieć, że drastyczne historie są często dla turystów najciekawsze, to jednak z uwagi na drastyczność szczegółów katuszy jakich doznał Andrzej Bobola poprzestaniemy na ogólnikach w tej kwestii. Święty został pojmany przez Kozaków, którzy próbowali go siłą zmusić do porzucenia wiary katolickiej (był to czas powstania Chmielnickiego). Postawa Andrzeja Boboli była jednak pomimo szeregu wymyślnych tortur niewzruszona. Ostatecznie przyszły święty został zabity, a ciało jego pogrzebane w Janowie Poleskim w miejscowym kościele, zaś później przeniesione do Pińska do kościoła jezuitów. Jednak pomimo upływu czasu pamięć o nim nie zginęła, z uwagi na jego działalność za życia, którą warto w tym miejscu przytoczyć.

Andrzej Bobola pochodził ze średniozamożnej rodzinny szlacheckiej spod Sanoka. Jako 14-letni młodzieniec został wysłany do Wilna do szkoły jezuickiej, którą ukończył mając 20 lat. Wtedy też wstąpił do zakonu jezuitów, kontynuując dalszą naukę na Akademii Wileńskiej. Jako kleryk pracował w szkołach w Braniewie i Pułtusku. W swojej pracy szczególny nacisk kładł na działalność misyjną wśród prostego ludu Wielkiego Księstwa Litewskiego, odwiedzając szereg zapomnianych przez wszystkich wiosek. Co dla nas szczególnie ważne w 1636 r. był kaznodzieją w Warszawie, choć już rok później przeniósł się do Pińska. Z relacji mu współczesnych wynika, że Andrzej był skłonny do gniewu i zapalczywości, do uporu we własnym zdaniu, niecierpliwy. Nie mniej przyszły święty zdawał sobie sprawę ze swoich wad i na miarę swych możliwości starał się je korygować.

Co bardzo ważne, tekst ślubów lwowskich Jana Kazimierza układał właśnie Andrzej Bobola. W trudnym dla Rzeczpospolitej czasie powstania Chmielnickiego jezuici uchodzili w oczach Kozaków za wcielenie wszelkiego zła, z uwagi na ich działalność misyjną wśród głównie prawosławnego ludu Ukrainy i Białorusi. Ta nienawiść stała się przyczyną najpierw barbarzyńskich tortur, a następnie zamordowania Andrzeja Boboli. Nie przeminęła jednak pamięć o nim, tym bardziej, że ludzie modlący się w pińskim kościele co jakiś czas donosili, że ukazał im się Andrzej Bobola. W 1702 r. Bobola miał ukazać się rektorowi pińskiego kolegium oraz wskazać na zapomniane miejsce swojego pochówku. Kiedy otwarto kryptę odkryto, iż jego ciało pomimo niesprzyjających warunków zachowało się w bardzo dobrym stanie. Dało to asumpt do starań o jego beatyfikację. Wysiłki te napotkały jednak niesprzyjające okoliczności polityczne XVIII w. z kasatą zakonu jezuitów na czele.

Andrzej miał ukazać się w Wilnie w 1819 r. dominikaninowi, o. Korzenieckiemu, któremu przepowiedział wskrzeszenie Polski i to, że zostanie jej patronem. . Ponieważ w 1820 r. jezuici zostali usunięci z Cesarstwa Rosyjskiego opiekę nad doczesnymi szczątkami Andrzeja Boboli przejęli dominikanie. Ostatecznie beatyfikacja Andrzeja Boboli została dokonana 30 października 1853 r. W 1922 r. ciało zostało wyciągnięte przez żołnierzy sowieckich i przeniesione do Muzeum Medycznego w Moskwie. Z uwagi na interwencję Watykanu władze sowieckie przekazały trumnę z ciałem kościołowi katolickiemu, która została przewieziona do Rzymu do kościoła Il Jesu. 17 kwietnia 1938 r. Pius XI dokonał kanonizacji św. Andrzeja Boboli. W tym samym roku przez Włochy, Jugosławię, Węgry i Czechosłowację relikwie trafiły do Polski specjalnym pociągiem. Relikwiarz ze szczątkami świętego od 1938 r. z przerwą na okres wojenny znajduje się na Mokotowie w sanktuarium przy ul. Rakowieckiej. W 2002 r. staraniem prymasa Józefa Glempa papież Jan Paweł II nadał św. Andrzejowi Boboli tytuł drugorzędnego patrona Polski.

Ilustrację dzisiejszego wpisu stanowi miedzioryt nieznanego autorstwa z 1808 r. przedstawiający św. Andrzeja Bobolę (źródło: Polona).