18 maja

18 maja

Burzliwe dzieje stolicy spowodowały, że spuścizna wielu z działających w niej architektów uległa nieomal całkowitemu zatarciu. Jednym z tych architektów jest urodzony dokładnie 276 lat temu w Dreźnie niejaki Karol Schütz. Niech zatem przypomni o nim nasza skromna kartka z kalendarza.


Bohater nasz był jednym z wielu mieszkańców Saksonii, którzy zwabieni obietnicą poprawy swojego losu wyemigrowali ze swojego rodzinnego kraju do Rzeczypospolitej. Co prawda związki jego rodzinnego kraju z Rzeczpospolitą po śmierci wspólnego władcy, Augusta (w Saksonii II, u "nas" III) słabły, ale wciąż jeszcze były wystarczająco silne. Ten, najprawdopodobniej zwyczajny migrant ekonomiczny, ze względu na poszukiwany zawód architekta szybko odnalazł sobie miejsce w nowym miejscu osiedlenia, zwłaszcza, że Warszawa w czasach stanisławowskich, które właśnie nastawały, przeżywała swój rozkwit i zleceń nie brakowało. Schütz pełnił różnorakie funkcje – m.in. w wydziale budowlanym parafii ewangelicko-augsburskiej wznoszącej akurat swój kościół św. Trójcy, budowniczego wojskowego, a pod koniec życia, które zakończyło się w 1818 roku był współpracownikiem Piotra Aignera. Z jego realizacji warto wspomnieć dwa nieistniejące już budynki: ratusz jurydyki (czyli, w uproszczeniu mocnym, prywatnego miasta) Grzybów oraz współautorstwo projektu mennicy przy ul. Bielańskiej. 

Na zdjęciu portret naszego bohatera pochodzący ze strony Muzeum Narodowego w Kielcach. Portret o tyle ciekawy, że noszący ślady poprawek artysty, które z czasem, z powodu degradacji dzieła sztuki, dosłownie wyszły na jaw.