20 grudnia

20 grudnia

Po udanym zamachu na życie prezydenta RP Gabriela Narutowicza urząd głowy świeżo odrodzonej Rzeczypospolitej pozostawał nieobsadzony. W tej dość kryzysowej, biorąc pod uwagę zabójstwo poprzedniego prezydenta, sytuacji, tymczasowy marszałek sejmu Maciej Rataj ogłosił kolejne, przyspieszone wybory prezydenckie. 

Tym razem do rywalizacji stanęli wysunięty przez Stronnictwo Narodowe filolog klasyczny, prof. Stanisław Morawski, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego w latach 1906/7 oraz Stanisław Wojciechowski – jeden z najważniejszych działaczy Polskiej Partii Socjalistycznej z początków XX wieku, który po 1905 r. poświęcił się ruchowi spółdzielczemu, a w latach 1919-20 piastował urząd Ministra Spraw Wewnętrznych. Wojciechowski występował jako kandydat zblokowanych partii lewicowych z potencjalnym wsparciem mniejszości narodowych. 

Głosowanie Zgromadzenia Narodowego odbyło się 94 lata temu, 20 grudnia 1922 r., o godzinie 12:30. Co ciekawe, kandydatury nie były znane praktycznie do końca – to, że zgłoszono tylko dwie, było wiadome dopiero kilka chwil przed głosowaniem. Ostatecznie przy 535 obecnych posłach i senatorach, stosunkiem głosów 298 do 221 (oddano 16 głosów nieważnych) drugim Prezydentem Rzeczypospolitej Polskiej wybrano Stanisława Wojciechowskiego, który tego samego dnia, o godzinie trzeciej po południu urząd przyjął i mógł stawić się na uroczyste zaprzysiężenie naznaczone na godzinę 7 wieczorem tego samego dnia. Tak oto relacjonowała tę uroczystość prasa warszawska z dnia kolejnego, 21 grudnia:

"Wczoraj o godzinie 7-ej wieczorem odbyło się drugie posiedzenie Zgromadzenia Narodowego zwołane dla zaprzysiężenia prezydenta Rzeczypospolitej, p. Stanisława Wojciechowskiego. Akt zaprzysiężenia odbył się w sposób uroczysty. Zjawili się niemal wszyscy posłowie i senatorowie zarówno prawicy, jak lewicy. W loży dyplomatycznej zasiedli w świetnych mundurach przedstawiciele ciała dyplomatycznego, z J. E. nuncjuszem monsignorem Laurim na czele. Przybyli również wszyscy członkowie rządu we frakach. Galerje były przepełnione. Na sali, przystrojonej bogato zielenią, panował nastrój podniosły. 

Marszalek Rataj: Otwieram posiedzenie Zgromadzenia Narodowego dla zaprzysiężenia nowo wybranego prezydenta. Na sekretarzy zapraszam p. senatora Bielawskiego i p. posła Ledwocha. Proszę p. sekretarza Bielawskiego o zaproszenie na salę nowo obranego prezydenta Rzeczypospolitej.

Prezydent Rzeczypospolitej wchodzi na salę w towarzystwie, prezesa ministrów Sikorskiego i zatrzymuje się po prawej stronie prezydjum. Wszyscy członkowie Zgromadzenia Narodowego witają go powstaniem z miejsc. Na lewicy i w centrum rozlegają się długotrwałe oklaski.

Marszałek Rataj: Panie Stanisławie Wojciechowski! Zgromadzenie narodowe w dniu dzisiejszym, wybrało pana na prezydenta Rzeczypospolitej. Czy pan przyjmuje ten urząd?

P. Wojciechowski: Przyjmuję.

Marszałek Rataj: Wobec tego wzywam pana do złożenia przysięgi, przepisanej art. 54 konstytucji. P. sekretarza Ledwocha proszę o podanie mi ustawy konstytucyjnej. (Sekretarz podaje.) Proszę o powtarzanie za mną roty przysięgi.

Prezydent, w otoczeniu premiera, jen. Jacyny i szefa kancelarii cywilnej p. Cara, zbliża się do stołu, na którym stoi krucyfiks i leży konstytucja, na niej kładzie Iewą rękę i powtarza za marszałkiem słowa przysięgi, odczytywanej przez marszałka z Dziennika ustaw, podanego przez p. Ledwocha:

„Przysięgam Bogu Wszechmogącemu,w Trójcy Świętej Jedynemu i ślubuję tobie, narodzie polski, na urzędzie prezydenta Rzeczypospolitej, który obejmuję, praw Rzeczypospolitej, a przede wszystkiem ustawy konstytucyjnej święcie przestrzegać i bronić, dobru powszechnemu narodu ze wszystkich sił wiernie służyć; wszelkie zło i niebezpieczeństwo od państwa czujnie odwracać; godności imienia polskiego strzec niezachwianie; sprawiedliwość względem wszystkich bez różnicy obywateli za pierwszą mieć cnotę; obowiązkom urzędu i służby poświęcić się niepodzielnie. Tak mi dopomóż Bóg i Święta Syna Jego Męka. Amen."

Marszałek Rataj: Stwierdzam, iż p. prezydent złożył przepisaną przysięgę. W ten sposób pierwszy i jedyny punkt dzisiejszego posiedzenia został wyczerpany. (Prezydent wychodzi. Długotrwałe oklaski i okrzyki: Niech żyje prezydent!)."

Na zdjęciu wybrany 94 lata temu Prezydent RP. Zdjęcie z Wikipedia Commons.