21 grudnia

21 grudnia

Warszawska "Zachęta" od zawsze była miejscem, w którym nie tylko prezentowano sztukę, ale również dyskutowano o niej, krytykowano, a pojawiła się i niejedna kontrowersja. O takiej kontrowersji chcielibyśmy dziś Państwu opowiedzieć.

Kiedy ludzie w Warszawie zajęci byli zakupami i innymi przygotowaniami do nadchodzących świąt roku 2000, w Zachęcie prezentowano pracę włoskiego rzeźbiarza Maurizio Cattalana pt. "La Nona Ora" czyli "Godzina dziewiąta". Przedstawiała ona figurę papieża Jana Pawła II upadającego pod ciężarem meteorytu. Co miała symbolizować ta scena, wiedział zapewne autor rzeźby, w założeniu na pewno miała ona prowokować i pobudzać do myślenia.

Sprowokowała przede wszystkim dwoje posłów koła poselskiego "Porozumienie Polskie" (taki ultraprawicowy odprysk rozpadającej się już wówczas AWS) - panią Halinę Nowinę-Konopczynę oraz pana Witolda Tomczaka, którzy uznali, że rzeźba jest obrazoburcza i należy ją zniszczyć, gdyż nie będą nam meteoryty, nawet z papier-mache, papieża przygniatały. Zatem po uprzednim powiadomieniu dziennikarzy "Super Ekspresu", posłowie weszli do galerii, przeskoczyli barierki i odwalili "meteoryt", po czym zostali złapani przez ochronę obiektu, a moment łapania prezentuje załączone zdjęcie. Poseł Tomczak uzasadniając czyn powiedział, że tego oczekiwali od niego wyborcy, a meteoryt obraża papieża, który tyle zrobił dla Polski.

Historia ta, co ciekawe, zakończyła się w roku 2015... przedawnieniem. Mimo że rzeźba doznała uszkodzeń (rzeczoznawcy ocenili je na 40000 zł), sprawcy zostali w efekcie de facto uniewinnieni. W uzasadnieniu wyroku sędzia prowadzący rozprawę napisał, że „Szkodliwość społeczna zarzuconego czynu nie była znikoma, choć też nie była ona znaczna. Okolicznością obciążająca jest, że oskarżony był wówczas posłem, osobą uprawnioną do stanowienia prawa i jeszcze bardziej niż każdy inny obywatel obowiązaną do jego przestrzegania”. Tomczak został uznany za winnego, ale nie skazany. Musiał jedynie pokryć koszty.

A sama rzeźba została półtora roku później sprzedana za 868000 dolarów przez nowojorski dom aukcyjny Christie's.

Zdjęcie za fakty.interia.pl