19 czerwca

19 czerwca

Mimo że abdykujący Jan Kazimierz pochodził z rodu Wazów, to jednak po części był Jagiellonem. Dlatego też mimo formalnie wolnej elekcji, trzech kolejnych władców „dziedziczyło” koronę Polski przez 81 lat. Na przekór tradycji również było aby za życia poprzedniego króla wybierać nowego władcę; tak oto szlachta polska stanęła przed trudnym zadaniem w roku 1668. 19 czerwca tego roku wybrano kolejnego króla Polski i wielkiego księcia litewskiego.

W czasie sejmu konwokacyjnego  (5 XI–5 XII 1668) ustalono termin rozpoczęcia obrad elekcyjnych na 2 maja 1669 roku. Szlachta się zjechała na pola Woli, aby rozpocząć procedury prawne związane z wyborem nowego monarchy. Pierwszą rzeczą, jaką zaniedbał sejm elekcyjny (ponadczasowa polska przypadłość) było wybranie członków sądu kapturowego, który miałby dbać o respektowanie prawa w czasie elekcji. Prawo to więc było martwą literą od samego początku, a zakazywało następujących czynów: przemocy, wprowadzania wojsk bliżej niż na trzy mile od miejsca obrad, przekupstwa, waśni pomiędzy senatorami, a przede wszystkim wnoszenia na miejsce obrad broni palnej, łuków, czekanów, etc.; wszystkie zakazy skwapliwie łamano.

Istniał także przepis nakazujący zakwaterowanie szlachty w domach mieszczan w czasie trwania sejmów. Najbardziej wpływowi wraz ze świtą mieszkali przy rynku, drobna szlachta w bocznych uliczkach i na przedmieściach. O skali problemów logistycznych świadczą liczby: w Warszawie stało wówczas około 1.200 domów, głosów oddano około 10.000, a przecież wielu szlachciców przybywało wraz ze świtą, służbą, co bogatsi ze zbrojnymi. Do tego w mieście pojawiły się liczne zastępy złodziei, kurtyzan, żebraków, itd. Właśnie, garnizony szlachty czekające na zakończenie elekcji wokół pól Woli oszacowano na 25.000, to więcej niż szlachta wystawiła do obrony kraju przed napaścią turecką cztery lata później.

Wróćmy jednak do polityki; Radziwiłłowie i Potoccy zawiązują tajny ale bardzo wpływowy układ i stają w obliczu fakcji potocznie zwanych „francuską”, „neuburską” i „lotaryńską”. Poplecznicy francuskich kandydatów, zwani malkontentami to m.in. Jan Sobieski, Mikołaj Prażmowski, Krzysztof Pac i Jan Andrzej Morsztyn. Senatorzy jednak jeszcze pamiętają pierwszego elekcyjnego króla Polski w osobie francuskiego następcy Jagiellonów Henryka III Walezego i jego potajemną ucieczkę z Polski. Coraz więcej szlachty upomina się o kolejnego „Piasta”, jednakże nie wiedzą kto miałby nim zostać.

Szlachta, po miesiącu wyczekiwania końca obrad, zakłóca ich przebieg. Senatorzy się chowają w okopy, część ucieka do Warszawy, a wojsko strzela w około i grozi militarnym zerwaniem sejmu. Wreszcie 19 czerwca 1669 roku, pospolite ruszenie znów podchodząc pod bronią i chorągwiami wysyła delegatów do koła rycerskiego. I tu następuje „cud” elekcji księcia Michała. Kolejne województwa opowiadają się za „Piastem”, spośród 37 z nich 21 opowiada się za Michałem Tomaszem Wiśniowieckim herbu Korybut. Reszta była już formalnością. Kolejnego dnia, 20 czerwca przypadało Boże Ciało, później również się nie spieszono, ale szlachta miała już swojego „Piasta”. Zaprzysiężenie Pacta Conventa w kolegiacie św. Jana dopiero siódmego lipca. Później nieudolne rządy, wojna z Turcją, próba otrucia nowo wybranego króla w spisku kierowanym przez króla Francji Ludwika XIV, ale o tym już przy innej okazji.

Portret króla Michała spod rylca Caspara Meriana ze zbiorów Royal Collection Trust.