5 lipca. Rocznica śmierci K. Junoszy-Stępowskiego

5 lipca. Rocznica śmierci K. Junoszy-Stępowskiego

W przedstawionej na zdjęciu kamienicy przy Poznańskiej 38 doszło w dniu 5 lipca 1943 roku do wydarzeń, które dziś na pewno trafiłyby na okładki tabloidów i do telewizji.

Zginął tu bowiem Kazimierz Junosza-Stępowski, jeden z najwybitniejszych aktorów filmowych i teatralnych międzywojnia. W dodatku zastrzelili go żołnierze AK.

Stępowski, znany m. in. z głównej roli w przedwojennej ekranizacji "Znachora", podczas okupacji grywał w koncesjonowanym przez okupanta Teatrze Komedia, mimo że na początku próbował, jak wielu innych, prowadzić kawiarnię, którą nazwał Znachor. Grywanie w okupacyjnych teatrzykach było źle widziane (vide casus Adolfa Dymszy) ale nie było powodem wydawania wyroków śmierci, tym bardziej, że Junosza-Stępowski odrzucił propozycje Niemców aby zagrać w propagandowym filmie Heimkehr, czemu nie oparli się niektórzy jego koledzy. Ale w 1943 roku wszystko się zmieniło i mieszkanie aktora odwiedził pluton egzekucyjny AK. I tu zaczyna się robić ciekawie.

Otóż AKowcy przyszli zabić nie Junoszę a jego żonę - Jadwigę Galecką. Pani ta nie tylko grała w teatrze ale jeszcze donosiła Niemcom, czym zasłużyła sobie na wyrok. A czemu donosiła? Ponieważ była kokainistką, a to nawet bez okupacji było dość drogie hobby. Przychody z kawiarni nie wystarczyły, więc znalazła sobie inne źródło pieniędzy. Najpierw wyłudzała pieniądze jakoby na ratowanie więźniów Pawiaka, później zaś stała się niemiecką konfidentką.

Kiedy Galeckiej odczytywano wyrok śmierci, jej mąż wybiegł z pokoju i zasłonił ją ciałem, co spowodowało postrzał i mimo szybkiej akcji ratunkowej (zorganizowanej przez samych AKowców) śmierć aktora w szpitalu przy Alejach.

Małżonka aktora zginęła w kolejnej, już udanej, egzekucji, po powrocie ze szpitala w Tworkach, gdzie trafiła po tym, jak Niemcy uznali ją za "spaloną" i zerwali z nią kontakty, odcinając również od dostaw narkotyku.