7 lipca. Prawdopodobna data śmierci Karola Levittoux.

7 lipca. Prawdopodobna data śmierci Karola Levittoux.

Najprawdopodobniej 7 lipca 1841 w jednej z cel więziennych w cytadeli warszawskiej wybuchł pożar, w wyniku którego śmierć poniósł jeden z więźniów 21-letni Karol Levittoux. Wkrótce okazało się, że pożar wcale nie wybuchł przypadkiem...

Zanim jednak o tym opowiemy, wyjaśnijmy dlaczego ów Karol Levittoux, syn napoleońskiego sierżanta osiadłego w Polsce po 1813 r., trafił do miejsca do którego trafiali więźniowie polityczni. Otóż młody ów człowiek został oskarżony o kierowanie komórką "spisku antypaństwowego" w gimnazjum w Łukowie (którego był absolwentem) oraz próbami kontaktu z podobnymi organizacjami próbującymi działać m.in. w Warszawie i Chełmie.

Działalność jednak owego "spisku" ograniczała się, co przyznają akta śledztwa, do samokształcenia oraz agitacji politycznej – w tym wspólnego czytania "wywrotowej" niepodległościowej literatury (plany na bardziej obszerne działania istniały, ale były one w chwili rozbicia "organizacji" dość ogólne i mgliście zarysowane).

Zresztą, zacytujmy akta śledztwa. Otóż Levittoux "posiadał znaczną ilość książek demokratycznych; książki te oraz zasady demokratyczne gorliwie rozpowszechniał wśród różnych osób w Warszawie i w Łukowie; kolportował wymyślone wiadomości w celu podburzenia umysłów przeciwko rządowi i zachęcenia do powstania; wskazywał młodzieży środki, jakimi zdobyć broń, napadając na niewielkie oddziały wojskowe; wszystkie jego działania zmierzały ku temu, by poprzez podburzanie umysłów przeciwko rządowi i rozpowszechnianie zasad demokratycznych wśród ludu wywołać powstanie i zaprowadzić rządy demokratyczne".

Uwięziony w Cytadeli Levittoux został przez władze uznany za inicjatora spisku i bardzo dokładnie "badany", przy czym stosowanych metod zdecydowanie nie można nazwać humanitarnymi – regularnie go bito (według relacji miał otrzymywać 400 pałek co drugi dzień), głodzono i nie dawano spać. Sytuacji nie poprawiło ogłoszona w Cesarstwie amnestia z okazji ślubu następcy tronu – Levittoux został z niej wyłączony przez władze, które zapewne liczyły na wydanie przez niego wspólników i przyznanie sie do winy, jednak nasz dzisiejszy bohater ani nikogo nie wydał, ani do niczego sie nie przyznał. Dodatkowo nie udała się próba zorganizowania ucieczki więźnia – pilnik przemycany w książce został odkryty przez żandarmów, którzy zaczęli więźnia traktować jeszcze surowiej. Mogła to być przysłowiowa kropla przelewająca czarę i w efekcie, załamany psychicznie i nadwyrężony fizycznie Levittoux... (tu zacytujmy wiersz Jerzego Czecha, znany w muzycznej interpretacji Przemysława Gintrowskiego):

"Pod siennikiem migoce kaganek

Mniej ogień pali niźli ran płomienie

Dziś sobie takie rozścielę posłanie

Co moją celę w jeden krzyk zamieni


Skąpo tu światła Moskale mi dali

Ale starczy żeby spłonął jeden człowiek

Patrzcie! Jak długo ten więzień się pali!

Co już nic nie powie, nie powie ...


Zwęglone resztki wymieciono rano

Ból szybko wsiąka w kamień cytadeli

Po incydencie tym prikaz wydano

By więźniom światła nie dawać do celi."

Oczywiście Levittoux nie był jedynym więźniem Cytadeli, który z powodu załamania psychicznego targnął sie na swoje życie, jednak dramatyczna opowieść o samospaleniu była na tyle atrakcyjną pożywką dla mediów, że trafiła do zagranicznej opinii publicznej (w czym pomogło również francuskie pochodzenie ofiary) i w efekcie doprowadziła do polepszenia losu pozostałych więźniów.

Chyba najbardziej znanym warszawiakom upamiętnieniem Levittoux jest... kościół św. Karola Boromeusza na ulicy Chłodnej. Ponoć fundatorka kościoła, Klementyna Małachowska fundująca kościół w 1841 r. zażyczyła sobie, by postacią patrona świątyni upamiętnić naszego dzisiejszego bohatera (warto zwrócić uwagę, że przez to życzenie świątynia parafialna ma innego patrona niż parafia, której patronuje św. Andrzej Apostoł). Plac budowy kościoła był miejscem demonstracji patriotycznych, a również datek na jego budowę w oczach niektórych warszawiaków również stał się zakamuflowaną oznaką patriotyzmu. To zatem, nieoczywiste upamiętnienie, prezentujemy dzisiaj (zdjęcie z Wikimedia Commons). Poza tym Levittoux patronuje w Warszawie ulicy znajdującej się w obrębie murów cytadeli, a na Muranowie umieszczono tablicę mu poświęconą.