11 lipca. Rocznica premiery "Nędzy uszcześliwionej"

11 lipca. Rocznica premiery "Nędzy uszcześliwionej"

11 lipca 1778 w wynajętym na cele teatralne od Karola Radziwiłła przez Józefa von Kurza-Bernardona pałacu Radziwiłłów przy Krakowskim Przedmieściu (czyli dzisiejszym Pałacu Prezydenckim), widzowie zgromadzeni na wieczornym przedstawieniu zobaczyli scenę następującą:

(Uboga chałupa.)

Kasia
(Spoglądaiąc na Matkę, która ma chustką zasłonięte oczy.)
Ach! Matko moia! ty płaczesz?.. Wszakże nie iesteśmy ieszcze bez nadziei.

Anna
Moia Kasio! nadzieie te iuż próżne… W nędzy odrzekli się nas wszyscy. Oyciec twóy umarł, gospodarstwo zniszczało; wszystko co krwawo zapracował iuż się zjadło: nic nie ma w chałupie tylko nędza, w któréy podobno pomrzemy z głodu."

Tak oto zaczynała się "Nędza uszczęśliwiona. Naypierwsza oryginalna polska opera w dwóch aktach z muzyką Macieia Kamieńskiego wystawiona w Warszawie 1778", do czasu niedawnego odkrycia XVII-wiecznego zapisu opery "Heca, czyli polowanie na zająca", uchodząca za najstarszą zachowaną operę w języku polskim. Libretto, autorstwa Wojciecha Bogusławskiego przedstawia niezbyt wyszukaną historię młodej dziewczyny zmuszanej przez matkę do zamążpójścia ze względów ekonomicznych, natomiast wbrew jej uczuciom. Kiedy wydaje się, że dziewczyna ostatecznie ugnie się pod żądaniami matki i poślubi bogatego, a niechcianego mieszczanina, niczym deus ex machina na scenę wkracza bogaty szlachcic, który rozwiązuje problemy finansowe bohaterki i jej matki oraz umożliwia jej ślub z ukochanym, acz ubogim parobkiemDzięki hojnemu gestowi bogatego pana tytułowa nędza staje się "uszczęśliwiona".

Sam utwór wywodzi się z napisanego nieco wcześniej przez Franciszka Bohomolca libretta do kantaty, którą wspomniany Bogusławski przerobił na libretto operowe, a Franciszek Kamiński skomponował do całości muzykę. Przedstawienia był kolejnym krokiem do przełamania popularnego wówczas stereotypu, że język polski nie nadaje się do wykonywania operowych arii (przy czym warto dodać, że zgodnie z ówczesną konwencją z akompaniamentem muzycznym wykonywano tylko arie, pomijając go przy wykonywaniu recytatywów).

Efekt był jednak umiarkowany, bo przedstawienie nie odniosło chyba spektakularnego sukcesu, skoro kompozytor spalił partyturę po pierwszych wykonaniach. Obecnie sam utwór ma jednak duże znaczenie historyczne, jako druga najstarsza opera napisana w języku polskim. W związku ze znaczeniem raczej historycznym wystawiany jest rzadko (w przeciwieństwie do "Krakowiaków i górali"), zatem prezentujemy okładkę programu przedstawienia wystawianego w Teatrze Wielkim w 1994 r. (pochodzącą ze strony https://archiwum.teatrwielki.pl).