25 lipca. Rocznica urodzin Sigmunda Nissenbauma

25 lipca. Rocznica urodzin Sigmunda Nissenbauma

Rok 1926 (lub 5686) był obdarzył Lejba i Genję Nissenbaumów  kolejnym, piątym już potomkiem, urodzonym 25 lipca (bądź, jak kto woli, 14 Aw). Młody Zygmunt Szymon (bądź Sigmund Szimon) zapewne wiódłby spokojne życie i dzięki dochodom z rodzinnego biznesu obejmującego kilka cegielni na wschodnim brzegu Wisły, wyrósłby on na przykładnego obywatela Rzeczypospolitej. Los miał jednak wobec niego inne plany...

Plany owe zaczęły się ziszczać po roku 1939. W wyniku polityki okupanta bohater dzisiejszej kartki z kalendarza, ze względu na swoje żydowskie pochodzenie, wraz z całą rodziną trafił ostatecznie do warszawskiego getta. Najmłodsza latorośl rodziny Nissenbaumów zajmowała się przemytem żywności, a przed wybuchem powstania w getcie również broni i materiałów wybuchowych. Zygmunt miał przy tym niewiarygodnie szczęście (a może po prostu rozwinięty instynkt przetrwania) – mimo kilkukrotnego schwytania i dwukrotnego pobytu na Umschlagplatz udało mu się ocalić życie i nie zostać wywiezionym. Ostatecznie jednak i rodzina Nissenbaumów została wywieziona. Tak opisuje te chwile Zygmunt:
"Załadowali nas do wagonów dezynfekowanych chlorkiem, z zabitymi oknami. Walili kolbami, aby więcej weszło; strzelali, żeby się ludzie ze strachu jeszcze bardziej stłoczyli. Potem nad głowami upychali nam jeszcze dzieci. W zamkniętym wagonie trzymali nas jeszcze ponad dobę. Był to bowiem ostatni transport i wyłapywali jeszcze ludzi z getta. W tych niewyobrażalnych, straszliwych warunkach jechaliśmy do Treblinki trzy dni; było upalnie, wszyscy po prostu dusiliśmy się; umierano na stojąco, konano z pragnienia i głodu". 

W samym obozie, podczas rozdzielania więźniów 16-latek przypadkiem, a może za głosem instynktu, pobiegł za ojcem i starszym bratem, którzy jak się później okazało, zostali przeznaczeni do wywiezienia z Treblinki do pracy przymusowej. Jego matka i siostry zginęły.

Kolejne lata wojny to nieustanna tułaczka po obozach. Biografia Nissenbauma wymienia takie miejsca jak Majdanek, Budzyń, czy Offenburg, gdzie kilka dni przed wyzwoleniem ginie jego ojciec. Starszy brat, Józef, przeżył wojnę.

Po wyzwoleniu Zygmunt osiadł w Konstancji, gdzie ożenił się i rozwijał swoje interesy działając w roznych branżach. Z drugiej jednak strony stał się też liderem lokalnej, niewielkiej społeczności żydowskiej złożonej z ludzi tak jak on ocalałych z wojennej pożogi.

Kolejnym przełomem w jego życiu był rok 1983 . Wtedy to, z okazji 40. rocznicy powstania w getcie warszawskim, postanowił po raz pierwszy wrócić do Polski. Tak poruszył go stan pamiątek po społeczności żydowskiej, że postanowił założyć fundację zajmująca się opieką nad nimi. Instytucja ta odnawia i zabezpiecza opuszczone kirkuty, współfinansuje pomniki oraz włącza się w działania edukacyjne. Obecnie instytucją znaną pod nazwą Fundacji Rodziny Nissenbaumów po śmierci fundatora w 2001 r. zarządza jego żona Sonja. Efekty działań fundacji widoczne są w wielu miejscach Warszawy oaz Mazowsza (i nie tylko).

Takie to zadanie wyznaczył los urodzonemu 25 lipca 1926 r (a więc 91 lat temu) Zygmuntowi Nissenbaumowi. Na zdjęciu przedstawiamy efekty pierwszego dużego przedsięwzięcia przeprowadzonego przez jego fundację – bramę kirkutu na Bródnie ogrodzonego i uporządkowanego pod koniec lat 80 (zdjęcie za Wikimedia Commons).