29 grudnia

29 grudnia

Niektórzy mówią, że geniusze umierają młodo. Nasz dzisiejszy bohater nie jest wyjątkiem od tej "reguły", jednak przyczyną przedwczesnej (bo w wieku 29 lat zaledwie) śmierci urodzonego dokładnie 137 lat temu Witolda Wojtkiewicza nie jest, jak by się można było spodziewać ryzykowny tryb życia, co wrodzona choroba. Przyjrzyjmy się jednak nieco jego twórczości, która miał okazję uprawiać jedynie przez pięć lat swojego krótkiego życia.

 Urodzony 29 grudnia 1879 r. w Warszawie Witold, syn wysoko postawionego urzędnika bankowego Stanisława studiował, wbrew woli ojca, w początkach dwudziestego wieku pod kierownictwem Leona Wyczółkowskiego w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych po nieudanych próbach nauki w Petersburgu, gdzie młodemu adeptowi malarstwa nie podobało się ponoć tak bardzo, że zrezygnował on po 8 dniach nauki). Związki z artystyczną bohemą Krakowa zaowocowały nie tylko zmianą stylu życia, którą jego znajomy, Tadeusz Boy-Żeleński opisywał tak: "reprezentował wytworny dandyzm; staranny w stroju tak, że koledzy żartowali sobie, że nosi w kieszeni ściereczkę do butów, tak dalece nie znosił na nich najmniejszego pyłku. Te same cechy miał umysłowo. Dowcipny, wykształcony, ironiczny, nieprzystępny, krył pod tymi pozorami naturę głęboko i boleśnie wrażliwą, uczuciową, przepojoną smutkiem". Głównym owocem kontaktów z krakowskimi artystami było to, że swoje zainteresowania młody Wojtkiewicz skierował ku symbolizmowi i temu co możemy dziś nazwać wczesnym ekspresjonizmem. Jego prace, poza licznymi ilustracjami w prasie (zwłaszcza satyrycznej), oraz parodiami dzieł innych malarzy, zasadniczo można podzielić na kilka głównych cykli.

Najstarszy z nich, "Szkice tragikomiczne" zestawia tragiczną tematykę, z ironicznym przedstawieniem, a prezentuje  jednym z nich, "Monomanie" (obłęd), pod pozorem przedstawienia "wariatów", portretuje ludzkie obsesje, smutki i leki. Warto również wspomnieć o cyklu "Rok 1905" odnoszących się w sposób ekspresjonistyczny, do zaobserwowanych przez artystę "na żywo" wydarzeń rewolucji 1905 r, przy czym autor nie powstrzymuje się, poprzez zerwanie z heroizmem, do niekiedy ironicznej oceny tego zrywu, zahaczającej nieomal o karykaturę. Ostatnia seria obrazów w jego życiu nosiła tytuł "Ceremonie" i zawierała elementy charakterystyczne twórczości Wojtkiewicza – przede wszystkim ironię i groteskę, doprawione nutką perwersji, połączone ze specyficznym, nieco baśniowym według niektórych stylem.

Tworzenie ostatniego cyklu obrazów przerwała przedwczesna śmierć artysty z powodu wrodzonej wady serca. O jego życiu z pewnością moglibyśmy się dowiedzieć więcej, gdyby nie decyzja matki artysty o umieszczeniu dziennika syna w jego trumnie, złożonej następnie na Starych Powązkach.

Wyjątkowo nie przedstawimy portretu wspominanej dzisiaj postaci, a jedno z jej dzieł –  "Bajkę o rycerzu" stworzoną w 1908 r., ze strony pinakoteka.zascianek.pl