3 stycznia

3 stycznia

Przez niektórych nasze miasto było i - o zgrozo - nadal jest nazywane "Paryżem Północy". Mimo że według nas Warszawa z Paryżem ma tyle wspólnego co Wrocław z Włocławkiem, dzisiejszą kartkę z kalendarza poświęcimy, aby wszyscy poczuli się zadowoleni, patronce tego prawdziwego Paryża, której wspomnienie obchodzi dziś Kościół Rzymskokatolicki.

Ponieważ żywot świętej najlepiej opowie inny autor, oddamy tu głos wydawnictwu "Żywoty Świętych Pańskich na wszystkie dnie w roku" - kompilacji tego co napisał Piotr Skarga, wzbogacone przez ojców Prokopa Leszczyńskiego i Ottona Bischnaua, wydanemu w Warszawie w 1910 roku, który możemy przeczytać tu.

Autor żywota myli się co do jednego - dawny kościół św. Genowefy nie został oddany katolikom, nadal służy celom świeckim: stanowi francuski Panteon, z grobem m.in. Marii Skłodowskiej.

Genowefę przedstawia się zwykle jako pasterkę z owcami lub mniszkę trzymającą świecę z kluczami do Paryża za pasem. Świeca upamiętnia jeden z cudów świętej, kiedy to podczas modlitwy diabeł gasił jej świecę, a dzięki żarliwości Genowefy świeca ta się znów zapalała.

Paryż Północy nie doczekał się swojej Genowefy Północy, co więcej, świętej tej nie poświęcono żadnego kościoła, ba, nawet ołtarza. Jedynym znanym nam wizerunkiem świętej Genowefy jest ten z drugiej kondygnacji nastawy jednego z ołtarzy kościoła Św. Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu, który ze zbiorów własnych prezentujemy.

A najbardziej znaną warszawską Genowefą jest chyba Genowefa Wątróbkowa de domo Piekutowska, żona głównego bohatera felietonów Stefana Wiecheckiego, pieszczotliwie zwana Gienią. Aby zaś wypełnić edukacyjną misję naszej strony dodamy jeszcze, że popularne nie tylko wśród andrusów z Pragi powiedzenie z wykorzystaniem tego pięknego imienia powinniśmy zapisywać jako "Do widzenia, śle 'pa' Gienia", ponieważ dziewczyna ta nie jest niewidoma, a jedynie robi gest "pa".