23 listopada. Początek warszawskiej komunikacji zbiorowej

23 listopada. Początek warszawskiej komunikacji zbiorowej

Dokładnie 195 lat temu była.. sobota. Ale nie taka zwykła i kolejna, a bardzo wyjątkowa. Do tego dnia mieszkańcy Warszawy chcący dostać się do obszarów podmiejskich stali przed wyborem skorzystania ze swojego własnego wozu czy też drogiej dorożki lub przebyć tę drogę pieszo. 23 listopada 1822 wszystko zaczęło się zmieniać. Powstał zalążek pierwszej masowej komunikacji warszawskiej.

OMNIBUS: omni - łac. wszystkich, bus - łac. dativus, przyimek komunikacyjny „dla”. Tak nazwano pierwszy środek komunikacji publicznej. Były to wozy konne, które kursowały m.in. do Bielan, Młocin, Marymontu i Łazienek, wtedy były to obrzeża miasta. Kurs kosztował trzy kopiejki i każdy kto taką kwota dysponował mógł zatrzymać ów pojazd i skorzystać z usług przewoźnika. Zatrzymanie następowało na ustalonych przystankach lub na życzenie wysiadającego pasażera. Pojazdy te poruszały się z prędkością około 4km/h i kursowały w dni świąteczne oraz były dostępne do wynajmu indywidualnego. W roku 1936 pojawiają się wozy pana Godeckiego, pierwsze regularnie kursujące omnibusy na trasie Pl. Saski – Królikarnia. Jeżdżą według ścisłego rozkładu jazdy stając się pierwszą regularną komunikacją miejską w Warszawie. Prawdziwa rewolucja następuje w roku 1844 kiedy to Piotr Steinkeller, producent powozów, właściciel zakładów przemysłu metalurgicznego w kraju i za granicą, długo by wymieniać.. uruchamia swoje linie omnibusowe wykorzystując w nich swoje eleganckie wozy. Wytwórnia Steinkellera mieści się na Powiślu, po jego bankructwie zakłady przejmuje Lillpop, Rau & Lovenstein, ale o tym innym razem. Powozy mają oddzieloną część cabrio dla woźnicy i zadaszoną dla pasażerów. Podwójne zawieszenie amortyzujące umożliwia w miarę komfortową jazdę brukowanymi ulicami Warszawy. W roku 1881 pojawiają się linie miejskich omnibusów, dotychczas koncesję posiadały tylko linie magistrackie. Kolejna zmiana to kursujące od 1966 roku tzw. „ropuchy”, czyli konne tramwaje obsługiwane przez Towarzystwo Rosyjskiej Kolei Żelaznej, w tymże 1881 zostają zamienione na „Belgijki”, bardziej eleganckie tramwaje konne. Wraz ze „Sztajnkelerkami” zmieniają oblicze transportu miejskiego w Warszawie. Należy dodać, że w tymże 1881 roku w Berlinie kończono prace nad tramwajem elektrycznym, a w Paryżu uruchomiono pierwszy elektryczny samochód. Warszawa natomiast nadal inwestowała w napęd konny.

Rok 1904 przynosi kolejne zmiany dla oblicza transportu miejskiego. Ukończenie elektrowni na Powiślu stwarza możliwość elektryfikacji tramwajów. W tymże roku omnibusy osiągają rekordową liczbę 128 sztuk ale wkrótce zaczną zanikać. W roku 1905 specjaliści z firmy Siemens przedstawiają plan elektryfikacji sieci tramwajowej. Decydują także o budowie niezależnej elektrowni przy ulicy Przyokopowej (obecne Muzeum Powstania Warszawskiego). Prace trwają do roku 1908 i elektryczny tramwaj zaczyna wypierać wysłużone omnibusy. Pojazdy te nadal są w stanie dotrzeć w niektóre miejsca gdzie tramwaj nie sięga, tracą jednak na znaczeniu. Powracają jeszcze na chwilę kiedy dochodzi do wybuchu w elektrowni tramwajowej w roku 1917 ale ostatecznie rok później, z pojawieniem się pierwszych autobusów mają zniknąć na zawsze. Czyżby?

Omnibusy pojawiają się jeszcze w getcie żydowskim w czasie okupacji. Panowie Kohn i Keller (stąd „Kohnkellerki”) posiadają wozy konne w liczbie 25 sztuk. Bieda i głód w getcie jednak uniemożliwiają funkcjonowanie na dłuższą metę linii przewozowych, jak i przypieczętowują los koni. Omnibusy pojawiły się znowu stosunkowo niedawno, tym razem jako atrakcja turystyczna. W samym zeszłym roku repliki omnibusów sprzed 150 lat  przewiozły w Warszawie ponad pięć tysięcy pasażerów.

Dzisiejsze zdjęcie pochodzi ze zbiorów Centralnej Bazy Judaików i przedstawia Kohnkellerkę na terenie getta Warszawskiego.