4 stycznia

4 stycznia

Jeden z najważniejszych mostów Warszawy obchodzi dziś swoje 102 urodziny. Jego oficjalna nazwa to most Nikołajewski na cześć Jego Cesarskiej Wysokości Mikołaja II Aleksandrowicza Romanowa. Car nie był jednak postacią darzoną zbyt wielkim uznaniem w ówczesnej Warszawie. Szybko zatem powstał enigmatyczny zwrot „trzeci most”. Nowa przeprawa była bowiem pod moście Kierbedzia oraz moście przy Cytadeli trzecią z kolej stałą przeprawą nowożytnej Warszawy. Spontanicznie most dostał również nieoficjalnego patrona, bliższego warszawiakom niż car ‒ ks. Józefa Poniatowskiego. Wiąże się to z rocznicą bitwy pod Lipskiem, której 100-lecie miało miejsce rok wcześniej w 1913 r. W tym też roku most został nieoficjalnie udostępniony do ruchu.

Ceremonii otwarcia nowego mostu przewodniczył najwyższy rangą urzędnik w Kongresówce carski ‒ generał gubernator Giegorij Antonowicz Skałon wraz z żoną Mariją. O postaci generała pisaliśmy już wcześniej w ramach próby „kobiecego zamachu” na jego osobę w 1905 r. Niemniej otwarcie mostu było jedną z ostatnich oficjalnych ceremonii Skałkona, gdyż dokładnie 4 tygodnie później ‒ 1 lutego 1914 r. zmarł.

Most Nikołajewski powstał w przedłużeniu al. Jerozolimskich, głównej arterii Warszawy w kierunku wschód- zachód. Choć pierwsze projekty, aby przedłużyć tę arterię przez Wisłę powstały już w latach 70. XIX w., to jednak z uwagi na carskie restrykcje nie mogły zostać zrealizowane. Osobą która ostatecznie wdrożyła ideę w czyn był inż. Mieczysław Marczewski. To on opracował projekt stalowego mostu przez Wisłę oraz kierował jego budową. Nie możemy przy tym zapomnieć, iż oprawę architektoniczną mostu z charakterystycznymi wieżyczkami w stylu neorenesansowym wyszła spod ręki Stefana Szyllera. Budowę rozpoczęto w 1905 roku, a prace prowadziła firma "K. Rudzki i S-ka". Przetarg na budowę, do którego ówczesny generał gubernator dopuścił siedem firm, był całkowicie fikcyjny. Imperium Rosyjskie było bowiem państwem, w którym obowiązywały jasne reguły administracji: każdy urzędnik, niezależnie od szczebla, pobierał łapówki. Po pięciu latach okazało się, że przekroczono budżet budowli. Afera mostowa wyszła na jaw w 1910 r., gdy do Warszawy z rozkazu cara przybyła komisja senatorska pod przewodnictwem Dimitrija Neidharta. W efekcie władze carskie usunęły z komitetu Marszewskiego, którego uznano winnym rzekomych zaniedbań. Pracami nad przeprawą kierował dalej Aleksy Lubickij, który niczego nie zmienił w projekcie. Sam Marczewski trafił do więzienia, choć nie usłyszał nigdy formalnych zarzutów. Wypuszczono go w 1917 r. Niestety więzienie złamało jego zdrowie tak fizyczne, jak psychiczne. Przeprawa kosztowała 3,5 mln rubli, a na jego budowie wzbogacili się w dużej mierze właściciele nieruchomości położonych na Saskiej Kępie.

Zapewne nikt nie spodziewał się że przeprawa będzie służyła zaledwie kilkanaście miesięcy, gdyż w 1915 r. środkowe przęsło zostało wysadzone w powietrze przez wycofujące się wojska rosyjskie, lecz jest to temat na inny artykuł. Ilustrację przywołanego wydarzenia stanowi koloryzowana pocztówka z 1914 r. ukazująca niezabudowaną jeszcze Saską Kępę (źródło: warszawa.fotopolska.eu).