28 grudnia. Urodził się Michał Zwoliński.

28 grudnia. Urodził się Michał Zwoliński.

Mistrzowie ludwisarze zawsze byli bardzo cenionymi fachowcami. Ba! Nadal są i w dalszym ciągu odlewają dzwony dla kościołów. Jednakże ich dziedzina coraz bardziej schodzi w sferę artystyczną i odlewanie czy przelewanie dzwonów staje się coraz rzadsze. XIX wieczna Warszawa miała swojego mistrza w tej branży i był nim urodzony 28 grudnia 1846 Michał Zwoliński.

Przyszedł na świat w rodzinie urzędniczej w Warszawie. Jego ojciec Józef, który był rendantem biura stemplowego przy Komisji Rządowej Przychodów i Skarbu wywodził się ze szlacheckiej rodziny sieradzkiej pieczętującej się herbem Łada. Matka jego natomiast, z domu de Seifert, była córką wysokiego urzędnika warszawskiego wywodzącego się z pomorskiej rodziny szlacheckiej herbu Sartawski. Długo by wymieniać udział jego przodków w instytucjach rządowych. Okres napięć przed Powstaniem Styczniowym jednak osłabił pozycję polskich urzędników a śmierć Józefa Zwolińskiego zmusiła rodzinę do szukania innych źródeł zarobku. Matka Michała Zwolińskiego, Paulina Irena, podejmowała pracę jako guwernerka, on zaś rozpoczął terminowanie jako ludwisarz. Rozwijał się pod okiem przyjaciela rodziny Michała Petersilge (wywodzącego się z rodziny toruńskich ludwisarzy), który nie mając potomka widział w młodym Michale swojego następcę. Tak też się stało, po śmierci swego mistrza w roku 1860, młody Zwoliński zaczął powoli przejmować zarząd nad zakładami przy ul. Gęsiej 79 i znacznie je rozwinął. Stał się jednym z największych specjalistów od wielkich dzwonów. Ceniony w całym kraju fachowiec wykonywał zlecenia ze szczególną pieczołowitością i pozyskiwał sobie coraz to szersze kręgi zleceniodawców. Jego praca była niekiedy nie lada widowiskiem. Kiedy w Lubelskiej Wieży Trynitarskiej w roku 1873 zauważono pęknięcie w dzwonie św. Rafała (jak podaje ks. Ludwik Zalewski) wezwano najlepszego specjalistę w kraju. Uszkodzony dzwon, ważący 2250 funtów, przelano w specjalnie skonstruowanym na Placu Katedralnym piecu. Lubelska gawiedź licznie przybyła by oglądać to widowisko. Przetopiony dzwon był wierną kopią poprzedniego, jedynie pojawił się na nim napis „lał M Zwoliński z Warszawy 1873.

W latach 90. XIX w. Zwoliński wchodzi w spółkę z Flugentym Englishem i następuje kolejna rozbudowa zakładów. Po śmierci wspólnika w roku 1908 wchodzi w kolejną spółkę ze Stanisławem Czerniewiczem, którego zakłady mieszczą się we wsi Pustelnik pod Warszawą (obecnie Pustelnik-Marki). Tamże przeniesiona zostaje cała produkcja. W tym momencie roczny obrót spółki wynosi około 120.000 rubli i plasuje firmę M. Zwoliński i S. Czerniewicz w czołówce odlewni na terenie dawnej Rzeczypospolitej. Tutaj następuje gwałtowny rozkwit firmy i spływają największe zlecenia, choćby wykonanie w 1912 roku dzwonów do sanktuarium Matki Boskiej Częstochowskiej na Jasnej Górze. W tymże roku jednak nasz dzisiejszy bohater umiera, jego wspólnik wkrótce po nim. Spadkobiercy nie cieszą się długo prosperującym zakładem gdyż wycofujący się w 1915 roku Rosjanie wywożą część sprzętu i pracowników w głąb Rosji. Krótka okupacja niemiecka owocuje podobnymi konsekwencjami dla zakładów w Pustelniku i w wyniku rekwizycji wojennych firma ogłasza bankructwo jeszcze przed odzyskaniem przez Polskę niepodległości.

Pozostałości po tych niegdyś słynnych zakładach można do dziś oglądać przy ul. Lipowej w Pustelniku-Markach. Dzisiejszy obrazek to Reklama Odlewni A. Zwoliński & S. Czerniewicz (Kalendarz Ilustrowany "Kuriera Wileńskiego" na rok 1910).