10 stycznia. Pożar Dworca Gdańskiego

10 stycznia. Pożar Dworca Gdańskiego

Dzisiaj cofamy całkiem niedaleko zaledwie kilkadziesiąt lat wstecz do roku 1987. Wówczas to w nocy z 10 na 11 stycznia 1987 doszło do pożaru Dworca Gdańskiego, który spowodował kilkuletnią przerwę w jego funkcjonowaniu.

Pożar wybuch nocą w sklepie z pamiątkami. Akcja ratownicza należała do szczególnie trudnych i zaangażowano do niej dwadzieścia jednostek straży pożarnej. Wielkim utrudnieniem była ówczesna aura z temperaturami dochodzącymi do -25°C. W takcie użycia pękały węże strażackie, zaś miejskie hydranty były zamarznięte. Ostatecznie pożar strawił kwiaciarnię, restaurację, małą poczekalnię oraz kiosk „Warsu”. Uratowana została główna hala wraz z kasami. Pomimo faktu, że pożar wyrządził relatywnie nieduże straty, Dworzec Gdański został na kilka lat zamknięty. Przyczyna pożaru pozostała niewyjaśniona. Co więcej w ówczesnych mediach katastrofa przeszła dość niezauważona.

Na przełomie lat 80. i 90. dokonano remontu budynku, który w rzeczywistością był jego rozbudową, powiedzmy szczerze strasznie nieudaną. Wcześniej budynek dworca był bardzo ciekawą modernistyczną realizacją. Był to budynek parterowy i dość kameralny. Elewacja została obłożona trzema rodzajami kamienia tworzącymi ciekawy efekt. Ściany hali kas oraz restauracji posiadały modernistyczną dekorację. W wyniku przebudowy zniknęły zarówno duże przeszklenia zastąpione kioskami, ale również budynek stał się bardzo ciężki z uwagi na wybudowanie dodatkowego bezstylowego piętra, które szczególnie od strony ul. Słomińskiego daje przytłaczający efekt. Modernistyczna dekoracja wraz z mozaikami w hali kas ustąpiła miejsca marmurowi. I można tylko żałować takiej decyzji, gdyż budynek Dworca Gdańskiego w swojej czysto modernistycznej szacie był obiektem bardzo ciekawym i wartościowym.

Z uwagi na brak zdjęcia z samej akcji gaśniczej z 10/11 stycznia 1987 r. ilustrację wydarzenia stanowi zdjęcie Dworca Gdańskiego przed przebudową od strony wejścia głównego (źródło: NAC).