17 stycznia. Wkroczenie wojsk radzieckich i polskich do lewobrzeżnej Warszawy

17 stycznia. Wkroczenie wojsk radzieckich i polskich do lewobrzeżnej Warszawy

Przypadająca na dzisiaj 73. rocznica wkroczenia Armii Czerwonej do Warszawy była swego czasu obchodzona co roku jako "rocznica wyzwolenia Warszawy". Inaczej ten dzień wspominali ówcześni mieszkańcy stolicy, inaczej żołnierze do niej wkraczający, a historycy powojenni czy współcześni przedstawiali wachlarz opinii od "wyzwolenia" po "re-okupację". Jako, że ocena historyczna nie leży w gestii przewodników turystycznych, pozwól drogi czytelniku, iż skupimy się dzisiaj na faktach, w obliczu których doszło do odbicia Warszawy z rąk okupanta niemieckiego.

Zacznijmy od wkroczenia Armii Czerwonej na tereny przedwojennej Polski. Zainicjowało ono wykonanie założeń "Akcji Burza", która miała na celu nie dopuścić do zajęcia głównych ośrodków miejskich przez Armię Czerwoną. Żołnierze radzieccy mieli być witani w już wyzwolonych miastach tak, aby nie rościli sobie praw do sprawowania kontroli nad nimi. Po zdobyciu przyczółka Warecko-Magnuszewskiego w lecie 1944  (bitwa pod Studziankami) Rosjanie przerzucili część wojsk na północ od Warszawy, aby odciąć siły niemieckie wycofujące się z terenów Prus i Inflant. W czasie tego przegrupowania widziane w okolicy Otwocka czołgi radzieckie stały się sygnałem do wybuchu powstania Warszawskiego. Warszawa walczyła w osamotnieniu przez 63 dni, kiedy wojska radzieckie dysponowały siłą niemal miliona żołnierzy w rejonie Warszawy. Niemcy natomiast umacniając obronę na linii Wisły, podciągnęli posiłki w postaci elitarnych dywizji Waffen SS, takich jak Herman Goering, Wiking czy Totenkopf. Natarcie Armii Czerwonej zatrzymało się, jak później oficjalnie podawano, w celu przegrupowania Armii Czerwonej po walkach na froncie białoruskim i w rejonie wschodniej Polski. Stalin w tym czasie wykorzystał skupienie wojsk niemieckich w rejonie Warszawy i zajął się działaniami w Rumunii, Czechosłowacji i części Węgier. Koszt zatrzymania frontu na tym odcinku był dla Warszawy druzgocący.

Warszawska Praga była rozminowana już w styczniu 1945 i przystąpiono do zajęcia lewobrzeżnej części stolicy. 15 stycznia wojska sowieckie Pierwszego Frontu Białoruskiego ruszyły na Radom i Kraków, a Drugiego zamknęły wojska niemieckie w "kotle warszawskim". Doszło do kilku bitew z wycofującymi się oddziałami niemieckimi. Tu należy wspomnieć o bitwie Jabłonowskiej naszych pancerniaków spod Studzianek. Z racji, że Niemcy wycofali większość wojsk z Warszawy za Bzurę i Rawkę, walki o stolicę nie trwały długo. 17 stycznia Armia Czerwona opanowała teren Warszawy. Kilka starć w rejonie Dworca Głównego, Cytadeli czy w rejonie Al. Jerozolimskich i Nowego Światu nie trwało długo. "Miasto ruin" nie witało ceremonialnie wyzwolicieli. Defilada odbyła się dwa dni później i miała wydźwięk mocno polityczny, odbierali ją towarzysze Bierut, Gomułka, gen. Rola-Żymierski, Popławski, Spychalski i gen. Gieorgij Żukow. Pomimo ustaleń z konferencji w Poczdamie, Armia Radziecka miała stacjonować jeszcze długo w Polsce i zajmować się wraz z PKWN i jej następcami regulacją życia politycznego i społecznego. Wraz z Armią Czerwoną i siłami gen. Berlinga do Warszawy wkroczyły oddziały NKWD z jasnymi rozkazami infiltracji środowisk podziemia, zwłaszcza AK.

Zanim Warszawa została odbudowana, należało ją jeszcze rozminować. Z rozkazu gen. broni Michała Żymierskiego powstał sztab "zasadniczego rozminowywania stolicy" przy ul. Wolickiej 37, na jego czele stanął gen. brygady Stanisław Lisowski. Tutaj należy wspomnieć o saperach, którzy niejednokrotnie kosztem własnego życia, kwartał po kwartale zabezpieczali ruiny. Według danych śmierć poniosło 34 saperów. Jeszcze do dziś zachowało się kilka napisów informujących o rozminowaniu budynków, niektóre dziś już ledwo czytelne.