1 lutego - założenie Towarzystwa Osiedli Robotniczych

1 lutego - założenie Towarzystwa Osiedli Robotniczych

Jednym z największych problemów, z którym borykała się przedwojenna Warszawa, było budownictwo mieszkaniowe. Co prawda gorset carskich fortyfikacji został z miasta zdjęty, ale nie rozwiązało to problemu, jakim był brak mieszkań, zwłaszcza tych mniejszych i tańszych. Przeszkodą był przede wszystkim problem inwestycyjny i technologiczny - po I wojnie światowej brakowało inwestorów, gospodarka podnosiła się z wojennych zniszczeń, a inwestycje były prowadzone bez użycia zaawansowanych technologii, raczej przy użyciu czynnika pracy, nie kapitału.

Biedniejsza część Warszawy żyła zatem w warunkach urągających wszelkim standardom, gnieżdżąc się w suterenach, oficynach, sublokatorskich pokojach bez dostępu do światła słonecznego, sanitariatów czy po prostu powierzchni do życia. Jeśli budowano, budowano raczej dla bogatych.

Próbą rozwiązania narastającego problemu były założone na podstawie ustawy z 1.02.1934 roku Towarzystwa Osiedli Robotniczych. TOR-y miały powstawać w bezpośredniej bliskości fabryk (ustawa nakładała obowiązek zamieszkania najdalej 2 km od miejsca pracy robotnika), a czynsz za mieszkanie miał nie przekraczać 240 zł rocznie, co stanowiło wtedy 1/10 średniego rocznego dochodu robotnika. Inwestycja miała być finansowana prez państwowy Bank Gospodarstwa Krajowego, choć budżet na budowę osiedli był mocno ograniczony.

Flagowymi projektami TOR, rozpoczętymi w połowie lat 30. XX w., były osiedla na Kole i na Grochowie. Składały się one z szeregu równolegle wykończonych wieloklatkowych bloków, ustawionych szczytami do ulicy, w zabudowie grzebieniowej, z pełniącą rolę osi osiedla schowaną pod pierwszą kondygnacją alejka. Bloki były wykończone szarym tynkiem oraz czerwoną cegłą, a zaprojektował je Roman Piotrowski, młody architekt, współpracownik grupy "Praesens".

Mieszkania w blokach TOR były, na dzisiejsze standardy biedne i niewielkie, miały zwykle jedną lub dwie niewielkie izby, aneks kuchenny oraz ustęp, były też wyposażone w duże szerokie okno, doświetlające mieszkanie. Łazienka znajdowała się na korytarzu i była wspólna dla lokatorów piętra. Osiedle wyposażono też w dom kultury i przychodnię zdrowia. Robotnicy, którzy zamieszkali na osiedlu przyrównywali jednak warunki w nim panujące, może nie do pałaców, ale do sanatorium.

Osiedla TOR możemy podziwiać do dziś; mimo tego, że w 1939 roku właśnie na osiedle przy Obozowej spadły pierwsze niemieckie bomby, bloki zachowały się w stanie oryginalnym do dziś. Zdjęcie ilustracyjne (ze zbiorów autora wpisu) przedstawia również zachowany do dziś budynek mieszczący dom kultury, bibliotekę i przychodnię zdrowia, mieszczący się po południowej stronie ulicy Obozowej.