15 marca. Urodził się Józef Sowiński

15 marca. Urodził się Józef Sowiński

Nasz dzisiejszy jubilat, generał Józef Sowiński, który urodził się w Warszawie w roku 1777 był jednym z najbardziej znanych dowódców w dziejach Polski. Postać nieco kontrowersyjna z uwagi na jego służbę w armii pruskiej, lecz przeszedł do historii jako ofiarny obrońca warszawskiej Woli.

Józef Sowiński urodził się 15 marca 1777 roku w Warszawie. Syn Franciszki Sadowskiej i Cypriana Sowińskiego, urzędnika królewskiego i adwokata, który rok wcześniej uzyskał nobilitację i herb Krakowczyk. Dzięki pozycji ojca mógł ukończyć Szkołę Rycerską. Jako jej absolwent zaciągnął się do wojska powstańczego w czasie insurekcji kościuszkowskiej w 1794 roku. Po bitwie warszawskiej, która odbyła się 1 maja, w wieku 17 lat uzyskał stopień podporucznika. W stopniu tym służył następnie w korpusie Jana Dąbrowskiego, i pod jego komendą walczył aż do kapitulacji powstania. Po upadku insurekcji został zdemobilizowany i spędził kilka lat w majątku rodzinnym pod Sieradzem, który znajdował się w zaborze pruskim. W roku 1799 zaciągnął się do armii pruskiej. W dwa lata dosłużył się stopnia podporucznika, a w 1810 porucznika. Okres jego służby przypada na lata wojen napoleońskich; w tym czasie zaprzyjaźnił się swoim dowódcą generałem księciem Augustem Hohenzollernem, który później w 1813 pomaga mu wydostać się z niewoli rosyjskiej. Dowodził baterią dział polowych i wyróżniał się w walce, za udział w bitwie pod Wackern z 1807 roku, został odznaczony orderem Pour le Mérite przez króla Fryderyka Wilhelma III. Cztery miesiące później zostaje ranny pod Kalgen i dostaje się do niewoli francuskiej.

W połowie 1811 roku podaje się do dymisji i wstępuje do armii Księstwa Warszawskiego. W stopniu kapitana dowodzi szwadronem artylerii konnej. Rok później bierze udział w wyprawie Napoleona na Moskwę, walczy m. in. pod Smoleńskiem. Po zawiązaniu Konfederacji Generalnej Królestwa Polskiego, wyzwalając ziemie wschodnie, zostaje ranny w bitwie pod Borodino, dnia 5 września 1812 roku. W rezultacie tej bitwy dostaje się do niewoli rosyjskiej, a ranna noga zostaje amputowana; odtąd porusza się o kuli. Za kampanię moskiewską otrzymuje order Virtuti Militari oraz francuską Legię Honorową. Po powrocie z niewoli wstąpił do armii Królestwa Polskiego; ze względu na trwałe kalectwo powierzano mu stanowiska raczej administracyjne, początkowo w stopniu podpułkownika, później pułkownika. Odznaczony również został Orderem Św. Anny kl. II z gwiazdą oraz Orderem Św. Stanisława kl. II z nadania cara Mikołaja I.

Spokój służby administracyjnej zostaje przerwany dopiero w 1830 roku przez powstanie listopadowe. Początkowo pułkownik Sowiński, w obawie przed represjami, stara się powstrzymać swoich kadetów przed wychodzeniem na ulicę i dołączaniem do powstania. Jego sceptycyzm jednak opada wraz z rozwojem sytuacji powstania i zostaje mianowany dowódcą artylerii Garnizonu Warszawa, a później dyrektorem wydziału artylerii przy Komisji Rządowej Wojny. Służba sztabowa jednak nie jest jego powołaniem, jako 54-letni inwalida wojenny prosi o przeniesienie do wojsk liniowych. Zostaje dowódcą reduty nr 56 na Woli i wkrótce potem, 22 sierpnia, awansowany na generała brygady. W dniu 6 września Rosjanie skierowali swoje główne uderzenie właśnie na Wolę. W obliczu przewagi przeciwnika, po krótkiej walce, Sowiński poddaje redutę. Część żołnierzy jednak wycofuje się do pobliskiego kościoła św. Wawrzyńca. Według przekazów rosyjskich gen. Sowiński zginął w wyniku walki na bagnety. Ciała jednak nigdy nie odnaleziono, a kilka dni po wspomnianej bitwie, rosyjski oficer przyniósł wdowie po generale jego laskę.

Patriotyczna legenda legenda kazała Sowińskiemu umierać to na wałach reduty (jak na prezentowanym obrazie W. Kossaka), to na stopniach ołtarza. Niewątpliwie generał trafił do panteonu narodowych bohaterów. Prawdopodobnie jednak okoliczności były bardziej prozaiczne i przypadkowe: generał poddał redutę i złożył broń. Jednak część żołnierzy nie zamierzała się poddawać i otworzyła ogień do przyjmujących kapitulację. W tej sytuacji Rosjanie uznali sytuację za zasadzkę i zaatakowali kapitulujących Polaków.

Kościół św. Wawrzyńca przebudowano na cerkiew upamiętniającą zwycięstwo, a w miejscu reduty urządzono cmentarz prawosławny.