23 marca. Zmarł Tadeusz Tański

23 marca. Zmarł Tadeusz Tański

W lipcu zeszłego roku przypomnieliśmy Państwu postać Czesława Tańskiego, awionisty, artysty malarza, wynalazcy i konstruktora. Kiedy w 1892 roku urodził się jego syn, opuścił żonę gdyż uznał, iż praca twórcza i ojcostwo nie idą w parze. Nasz polski Leonardo da Vinci skonstruował górnopłat „Łątka” oraz „Lotnię”, pierwszy polski szybowiec. Na zjeździe konstruktorów samolotowych w Paryżu, zupełnie przypadkiem, poznaje innego polskiego inżyniera o dziwnie znajomym nazwisku, młodego Tadeusza Tańskiego. Od tej pory ojciec i syn nie rozstają się. Dziś, w rocznicę śmierci Tańskiego syna, przybliżymy państwu jego sylwetkę.

Urodził się w 1892 roku w Moskwie, od 1909 studiował w Szkole Elektrycznej w Paryżu. Po jej ukończeniu rozpoczął konstruowanie silników dla zachodnich producentów samolotów. W 1916 odnosi pierwsze międzynarodowe sukcesy konstruktorskie, a w 1919 przyjeżdża do Polski aby podjąć pracę w Sekcji Samochodowej Ministerstwa Spraw Wojskowych. Pierwszą jego konstrukcją na zlecenie wojska był wóz opancerzony na podwoziu Forda T, oznaczony jako Ford FT-B. Wozy te wzięły udział w wojnie polsko-bolszewickiej. Tański pragnąc zobaczyć, jak sprawdzają się w boju osobiście obserwował ich udział w starciach. Nie rozumiał niezadowolenia przełożonych kiedy wrócił z pola walki podziurawionym przez kule samochodem. Mając 30 lat podejmuje pracę w Centralnych Warsztatach Samochodowych, wkrótce potem staje się twórcą pierwszego, w pełni polskiego auta. CWS T-1 jest konstrukcją jedyną w historii motoryzacji, którą można było rozłożyć i złożyć za pomocą jednego klucza płaskiego (17-29) oraz wkrętaka. O tej konstrukcji można by wiele napisać, produkowano je w latach 1928-31, aż do momentu podpisania umowy z Fiatem, który na jej podstawie miał wyłączność na produkcję swoich aut w PZInż. 

Tadeusz Tański był osobą, lekko ujmując, ekscentryczną, pieniądze nigdy się go nie trzymały, pracodawców zmieniał często a żył głównie z nagród w konkursach, które zazwyczaj wygrywał. Kiedy usłyszał o konkursie na silnik, mający napędzać prądnicę radiostacji polowej, w pośpiechu ukończył swój projekt na 24 godziny przed upływem terminu zgłoszeń. Silniki zostały uruchomione jednocześnie, ostatni rywal stworzony przez Douglasa zatarł się i zgasł po 400 godzinach. Silnik Tańskiego zniecierpliwiona komisja postanowiła wyłączyć po 1000 godzin. Kiedy jego żona postanowiła od niego odejść, nie mogąc rywalizować z jego zamiłowaniem do pracy, chcąc jej pomóc zaprojektował dla niej automat do wywoływania zdjęć. Było to pierwsze na świecie urządzenie tego typu. Innym razem kolega, Jerzy Drzewiecki, zabrał go na przelot samolotem JD-2. Nie dość, że Tański po kilku minutach lotu sam już potrafił operować samolotem, to po wylądowaniu zasugerował kilka zmian technicznych. Tak, w skrócie mówiąc, powstał JD-2 bis. Jego praca jak widać nie ograniczała się do motoryzacji, choć głównie w tej dziedzinie zarabiał na życie i spłacanie długów, w których tonął.

Długo można wymieniać dokonania tego genialnego konstruktora. Projekty jego powstawały na serwetkach w kawiarni, dobierał surowce z których wykonywano później jego silniki intuicyjnie. Próby wykonywano później tylko po to, aby się upewnić, iż bezbłędnie dobrano parametry. Jego ojciec, Czesław Tański, pokładał w synu wielkie nadzieje. Wybuchła jednak wojna, która zmieniła cały świat Tadeusza Tańskiego. Był zagorzałym frankofilem, nie stronił od głośnego krytykowania okupantów nazistowskich, czym ściągnął na siebie nieszczęście. Dnia 3 lipca 1940 roku, o godzinie szóstej rano, do jego mieszkania przy Szerokim Dunaju 3/15 zapukało gestapo. Został aresztowany i wywieziony na Pawiak w ramach Akcji AB. Jego druga żona próbowała go stamtąd wydostać, niestety nieskutecznie. Ostatni gryps jaki od niego otrzymała napisany był 31 stycznia 1941 roku, brzmiał: Kochana moja, jest godzina 4 rano, wiozą nas pociągiem chyba do Oświecimia - żegnam Cię ostatni raz”. Nie mylił się i tym razem. Przewieziony do Auschwitz otrzymał numer 9755. Dnia 28 marca 1941 jego żona otrzymała depeszę, w której standardowo informowano ją o tym, iż jej mąż zmarł dnia 23 marca z powodu zwyrodnienia mięśnia sercowego.

Zdjęcie pochodzi ze zbiorów cyfrowych Instytutu Pamięci Narodowej