19 stycznia

19 stycznia

"Upiorne «wyzwolenie» trupa miasta i upiorna defilada na jego cmentarzysku (...), ta defilada zwycięskich oddziałów maszerujących między dwoma milczącymi szpalerami widm. Wyległy one, niczym niema publiczność, na trybuny zwalisk i ruin, wzdłuż trasy przemarszu żołnierzy warszawskiej operacji. Widma chłopców i dziewcząt z AK, wmieszane w tłumy mieszkańców, którzy byli wraz z bojownikami Warszawy jej obliczem i duszą, uśmiechem, rozpaczą i strachem. (...) parada wyzwolicieli, którzy już nikogo nie wyzwolili" - tak o przypominanym przez nas dziś wydarzeniu napisał w swoich pamiętnikach Jeremi Przybora.

Rzeczywiście, defilada oddziałów Armii Radzieckiej i I Armii Wojska Polskiego, które w dniach 16 i 17 stycznia 1945 zdobyły w ramach operacji warszawskiej ruiny stolicy, była wydarzeniem dość upiornym. Tuż po zakończeniu walk pospiesznie rozminowano i uprzątnięto Aleje Jerozolimskie, na balkonie Hotelu Polonia, który jako jeden z niewielu budynków w okolicy nienaruszony przetrwał wojnę, ustawiono oficjeli, w tym Bieruta oraz Żukowa i przy dźwiękach "Warszawianki" parada przeszła przez miasto, nieoglądana przez niemal nikogo z lewego brzegu Wisły (przypomnijmy, że w lewobrzeżnej Warszawie stycznia 1945 doczekało kilka setek "robinsonów", a w całej Warszawie, licząc prawy brzeg oraz odległe przedmieścia w rodzaju Włoch, można było się doliczyć 160000 ludzi).

Parada miała być znakiem powrotu normalności do zniszczonego miasta, ale jak wszyscy wiemy, do tego było jeszcze bardzo daleko. Niemniej, jak podają historycy już do końca stycznia do lewobrzeżnej Warszawy zdecydowało się powrócić około 12000 osób. Rzecz jasna, zaczęto również kłaść fundamenty pod budowę nowego systemu politycznego i społecznego, ale to już temat na osobną notkę.

Zdjęcie, przedstawiające paradę w Alejach Jerozolimskich, za www.dzieje.pl