25 stycznia

25 stycznia

Jak powszechnie wiadomo, podczas zimnej wojny państwa socjalistyczne nie mogły zostawać w tyle za przedstawicielami wrogiego obozu. Co więcej, inny system gospodarczy w nich panujący miał być nie tylko inny ale i lepszy. Dlatego też rywalizacja nie miała miejsca jedynie na polu "kto komu dokopie w Korei" czy też "kto ma więcej ciężkich czołgów" ale również na niwie gospodarczej. A rozwój motoryzacji, jak wiemy, jest jednym z wyższych stopni, na jakie może wejść społeczeństwo w rozwoju gospodarki.

Zniszczona wojną Polska, choćby i Ludowa, nie mogła jednak podołać takiemu wyzwaniu. W końcu produkcja samochodów to nie byle co, dlatego też już w roku 1946 podpisano umowę z włoskim Fiatem, z którym dobre kontakty mieliśmy jeszcze przed wybuchem wojny. Umowa ta, zakładająca dostarczenie gotowych samochodów Fiat 1100 oraz budowę nowej fabryki w Polsce w zamian za węgiel, została jednak zerwana, bowiem kraje dobrego obozu nie powinny współpracować z tymi złymi.

Dlatego właśnie 25 stycznia 1950 roku podpisano umowę między odpowiednimi ministerstwami rządów ZSRR i RP (zanim kogoś zaświerzbią palce w komentarzach - PRL zaczęła się dopiero 2,5 roku później) na produkcję samochodu GAZ - Pobieda, produkowanego w Związku Radzieckim od połowy lat 40. Umowa opiewała na 380 mln ówczesnych złotych, w co wchodziły opłaty za maszyny do produkcji i dokumentację techniczną. Produkcja ruszyła w 1951 roku, a pierwsza Pobieda, w Polsce nazwana Warszawą, zjechała z taśmy 6 listopada 1951 roku przy okazji oficjalnego otwarcia Fabryki Samochodów Osobowych na Żeraniu, o czym już pisaliśmy. FSO produkowało auta, w różnych wersjach, aż do roku 1973, a na konstrukcji podwozia oparte są takie popularne auta jak Nysa, Żuk czy Tarpan.

Przy okazji, w wielu opowieściach i źródłach można spotkać stwierdzenie jakoby sama Pobieda była samochodem amerykańskim, ukradzionym przez Rosjan lub skopiowanym w ramach Lend-Lease'u. W przypadku tego samochodu nie jest to jednak prawda - znawcy tematu mówią, że Pobieda była całkowicie radzieckim wynalazkiem, tyle że nie odbiegała standardem od ówczesnych produktów motoryzacji zachodniej, stąd podejrzenie szpionażu i złodziejstwa.

Na zdjęciu odrestaurowana Warszawa M-20 za stroną Klubu Miłośników Motoryzacji.