16 lutego

16 lutego

Epoka stanisławowska jest fascynującym okresem zawierającym w sobie paradoks. Z jednej strony mamy kraj pogrążony w kryzysie, pogłębianym przez państwa ościenne. Z drugiej jednak strony jesteśmy świadkami swoistej eksplozji kultury. W Rzeczpospolitej, a szczególnie w kręgu Stanisława Augusta Poniatowskiego powstają dzieła nieprzeciętne, na najwyższym europejskim poziomie. I właśnie dziś przypada rocznica urodzin postaci bez której epoka stanisławowska byłaby znacznie uboższa. Mowa o Marcello Bacciarellim, który urodził się 16 lutego 1731 r. w Rzymie.

Pierwszym mistrzem Bacciarellego był Marco Benefial, malarz działający aktywnie w Rzymie. To on nauczył przyszłego malarza Stanisława Augusta Poniatowskiego arkanów sztuki malarskiej. Wydaje się również, iż przekazał swojemu uczniowi coś więcej niż tylko umiejętność posługiwania się pędzlem. Benefial tworzył bardzo dobre portrety, lecz kompozycja wielopostaciowych scen nie była jego mocną stroną. Być może młody Bacciarelli przejął od swojego nauczyciela tą wrażliwość na portret, w którym się później wyspecjalizował.

Mając prawie 20 lat został zaproszony do Drezna, które pod rządami Wettynów (panujących również nad Wisłą) przeżywał swój rozkwit. Tamtejszy dyrektor Galerii Królewskiej w K. W. Heinecken zlecił młodzieńcowi wykonanie rysunków arcydzieł znajdujących w zbiorach Galerii. Rysunki miały z kolei posłużyć do zilustrowania dzieła pod nieco przydługim tytułem: “Recueil d'Estampes apres les plus celebres tableaux de la galerie Royale de Dresde contenant 50 pieces avec une description de chaque tableau en francais et en italien”. Jakkolwiek Bacciarelli wywiązał się ze zlecenia bardzo dobrze, to jednak była to praca o bez możliwości zaznaczenia własnej odrębności.

Kariera młodego artysty zaczęła nabierać jednak w Dreźnie rozmachu. Choć cały czas dokształcał się m.in. ze sztycharstwa, to do Bacciarellego zaczęły spływać pierwsze poważne zamówienia. Wtedy to powstały portrety: Henryka Bruehla, K. W. Heineckena oraz Portret młodej kobiety, które niestety nie zachowały się do naszych czasów. W Dreźnie nawiązał on również znajomość z Bernardem Belotto, malarzem wedut (u nas znanym pod imieniem Canaletto) i sztycharzem o. Bernardo Folino, którzy także później działali w Polsce. Okres drezdeński przyniósł również zmianę jego sytuacji osobistej. Bacciarelli poślubił bowiem swoją o dwa lata młodszą uczennicę ‒ Fryderykę z Richterów również malarkę, która w 1759 r. stała się nadworną malarką Augusta III Sasa (w Saksonii panującego pod imieniem Fryderyka Augusta II). W Dreźnie spotkał się również z nowymi prądami, które miały przynieść kres dominacji baroku, na rzecz klasycyzmu.

Losy artystów były ściśle związane z losami wielkiej polityki. Wojna siedmioletnia, w której Saksonia uległa sąsiadom przyniosły przymusową emigracje dworu elektorskiego do Warszawy. W 1756 r. Bacciarelli po raz pierwszy pojawił się nad Wisłą. Tutaj również poznał również osobę, która w przyszłości odmieni jego życie, czyli Stanisława Antoniego Poniatowskiego młodego posła przy dworze w Petersburgu, a przyszłego króla Polski. W latach 1757-58 namalował portrety reprezentacyjne członków rodziny Poniatowskich: Kazimierza Poniatowskiego, jego żony Apolonii z Ustrzyckich z synkiem Stanisławem jako Flory z Amorkiem (oba w Muzeum Narodowym w Warszawie), siostry Izabeli Branickiej (1757, w zbiorach Muzeum Narodowe we Wrocławiu) i jej małżonka hetmana Jana Klemensa Branickiego, Stanisława Poniatowskiego Seniora w wieku 83 lat (1758, Muzeum Narodowe w Warszawie).

Renoma Bacciarellego jako portrecisty przyniosła mu ok. 1763 dwie zaszczytne propozycje: objęcia profesury na tworzonej Akademii Sztuk Pięknych w Dreźnie i wyjazdu na dwór cesarski w Wiedniu. Bacciarellowie wybrali tę drugą. Lata 1764-66 spędzili pracując dla dworu cesarzowej Marii Teresy i arystokracji wiedeńskiej, choć obecnie nie można wskazać ich dzieł z tego okresu. Malarz wykonał wówczas alegoryczny portret czterech arcyksiężniczek austriackich ukazanych jako Apollo i trzy Muzy.

 

Rok 1764 przyniósł wyniesienie na tron Rzeczpospolitej Stanisława Antoniego Poniatowskiego, który od razu zaprosił Bacciarellego do Warszawy oferując mu pozycję nadwornego malarza, ze stałą wysoką pensją. Z oferty tej skorzystał Bacciarelli w 1766 r. po uporządkowaniu wszystkich spraw wiedeńskich. Dalszą karierą artysty zajmiemy się jednak w przyszłości, w kolejnej „Kartce z kalendarza”. Za ilustrację dzisiejszego wydarzenia