27 marca

27 marca

27 marca 1832 roku zmarł w Warszawie Salomon Halpert, bankier i przedsiębiorca. Jego pamięci poświęcony jest jeden z najpiękniejszych zabytków architektury klasycystycznej w naszym mieście, Kaplica Halpertów na cmentarzu ewangelicko-augsburskim.

O jego młodości nie wiemy wiele. Urodził się prawdopodobnie w Teodozji na Krymie w roku 1772. Przybył do Polski około roku 1800 i ożenił się z Anną Güntzberg. Miał z nią czworo dzieci, w tym Borysa, urzędnika i dyrektora warszawskich teatrów, oraz Ludwika, bankiera i założyciela ziemiańskiej linii rodu. Po raz drugi ożenił się z Marią Słucką, z którą miał z kolei sześcioro dzieci, a która - przeżywszy go o wiele lat - ufundowała mu wspomnianą kaplicę.

Źródłem majątku Salomona Halperta i zaczątkiem rodowej fortuny była (tu miłośnicy Warszawy odnajdą pewien wzorzec) dzierżawa monopolu tytoniowego przyznana mu przez władze Królestwa Polskiego. W oparciu o te dochody rozwinął działalność bankową, z której dość szczodrze wspierał warszawski zbór ewangelicko-augsburski.

Nie możemy się oprzeć przytoczeniu notatki z "Kuriera Warszawskiego" nr 88/1832 zamieszczonej na okoliczność jego pogrzebu:

"Wczoraj odbył się obrzęd pogrzebowy na Smętarzu Ewanielickim zwłok ś.p. S. Halperta, który po długiej i dolegliwej chorobie przeniósł się do wieczności. Krewni, Przyjaciele których zbyt wczesny zgon zmarłego prawdziwa okrył żałobą, odprowadzili ciało Jego na miejsce wiecznego spoczynku. Jeżeli zgon Męża w zawodzie publicznym dziełem wyższego ienjuszu i poświęceniu się sprawie ogółu iaśnieiącego powszechnie uderza i zasmuca, nierównie dotkliwa iest także strata człowieka który w zakresie prywatnego życia wypełniał obowiązki dobrego Obywatela, czułego Ojca i cnotliwego człowieka, który łagodnością charakteru, słodyczą towarzyskiego obcowania zjednał sobie Serca wszystkich którzy z nim żyli lub tylko znać mieli sposobność, który nakoniec dobroczynną ręką ocierając łzy nieszczęśliwym i wsparcia potrzebującym, nieszukał chluby żadnej, bo tchnął samym tylko szczęściem i miłością bliźniego. Przekonanie, że się dopomogło, że się łzy nędzy otarło, było u niego źródłem wewnętrznego szczęścia i nagrodą dobroczynności. Spoczywaj więc szanowny cieniu pod tą mogiłą którą ci wdzięczność w sercach znaiomych pozostawiła; niech zgon twój żałosny przypomina nędzy twoie dobrodziejstwa , serce twoie czułe i przyjacielskie; wylanie się cierpiącej ludzkości iednaią ci na zawsze łzy i szacunek."

Ilustracja za stroną Album.Wielcy.pl.